Podróż zaczyna się wcześnie rano w Warszawie, mój cel to dworzec centralny, gdzie odjeżdża mój pociąg do słowackiego Skalite. Bilet normalny plus przejściówka międzynarodowa na odcinek Warszawa-Zwardoń-Skalite (ok. 20zł) ? kupiona w kasie międzynarodowej.
W Skalite przesiadka do pociągu kierującego się na Węgry, podróż piękna, ach te widoki: góry, zielono, mijamy kolejne tunele. Na granicy wymieniamy pieniądze i łapiemy autobus do miejsca docelowego – Budapesztu.
Na miejscu dowiadujemy się o jakieś pole namiotowe w tamtych oklicach. Miejscowi bardzo pomocni, choć nie zawsze trafnie podają drogę do celu, więc trzeba się było co chwilę pytać, gdzie mamy iść. Ok. godziny 22 docieramy, szybko rozstawiamy dwa namioty, kiedy jeszcze możemy je rozstawić
Udajemy się do miasteczka po ekiwpunek na wieczorne ognisko. Dziewczyny zbierają materiał na ognisko, a my z towarem wracamy. Po chwili mamy pięknie palące się ognisko, które rozświetla kolorowe namioty.
O północy kończymy, idziemy spać, trzeba zebrać siły po długiej i męczącej podróży. Jutro czas na zwiedzanie okolic.